Formy niemożliwe | Forms of the Impossible (2012-)

PL:
Co pewien czas społeczeństwo i klasa polityczna są wstrząsane gwałtownymi, choć krótkotrwałymi wybuchami społecznego sprzeciwu. Pewne jest już, że społeczne sieci potrafią wygenerować silne, punktowe działania skupione na konkretnych kwestiach, działania wymierzone negatywnie. Tak było chociażby na początku 2012 roku, gdy zainicjowane w Polsce protesty przeciwko międzynarodowej umowie ACTA rozlały się na Europę.


W tym efemerycznym błysku zaangażowania równie intrygujące co różnorodność ludzi zebranych pod jednym hasłem, była dla mnie płytkość osądu i skrajna emocjonalność tłumu. Grupowa siła nie potrzebuje faktów czy racjonalnych argumentów, bo wypływa z czegoś więcej niż suma tworzących je jednostek. Każda osoba napędza kolejną w ulicznym teatrze, którego aktorzy przez chwilę naprawdę czują, że mogą zmienić świat.

Czy potrzebują zatem postulatów innych niż swój sprzeciw? Może wcale nie jest ważne to, jaki mają przekaz, tylko do kogo go kierują? Byłem na manifestacjach wszelkiej maści: od ekologicznej pikiety i marszu równości, przez demonstracje związkowców, smoleńską miesięcznicę, po marsz niepodległości i rocznicę powstania nacjonalistycznego ONR-u. Czasami wymazywałem treść z transparentów, bo bałem się na nie patrzeć. Kiedy indziej żeby sprawdzić, czy sama demonstracja – jako środek przekazu – jest przekazem. Żeby pokazać, jak na postulaty patrzą władze, albo po prostu z czystej złośliwości. Mam tylko nadzieję, że różnicy nie widać na pierwszy rzut oka.

ENG:
From time to time, society and political class are shaken by outbreaks of rapid, however short, social disobedience. It is certain now that social media and networks can generate powerful, punctual actions concentrated on particular issues, actions aimed against something. This is what happened in early 2012, when protests agains ACTA international agreement, initiated in Poland, have spread all over Europe.

What was fascinating in this ephemeral flash of engagement, was both diversity of people gathered with one aim and their overemotional reactions (and also misunderstanding of the actual issue). A group power does not need facts or rational arguments, because it stems from something more than a sum of individuals forming the group. Every single person drives another one in this street theatre, whose actors feel for a moment a real ability and power to change the world.

So do they need any arguments at all? Any arguments apart from their disagreement and objection? Maybe it is not so important what message do they have, but rather to who they direct it. I was on all kinds of manifestations: from ecological activists piquet and march for equal rights, through workers union demonstration, anniversary of Polish president’s deadly plane crash in Smoleńsk, Russia, down to nationalist  marches on the Polish independence day. Sometimes I erased text from their banners because I was too scared to look at them. Another time, to check if a demonstration as such – as a medium – might be the message. To show how protesters are seen by the authorities or because of pure spite. I only hope you cannot tell the difference at first sight.